Chellenge internetowe które zabijają dzieci!
Agencja Detektywistyczna ALERT alarmuje - dzieci naprawdę umierają przez niebezpieczne treści w Internecie!
Od samego początku swojego powstania Grupa Detektywistyczna ALERT wspiera i hołduje wszelkim inicjatywom, które mogą zapobiec każdej sytuacji przemocy, przestępstwa oraz niebezpiecznemu wydarzeniu, poprzez które można stać się uczestnikiem / uczestniczką dramatycznej okoliczności lub co gorsza tragicznemu w skutkach incydentowi, w szczególności kiedy dotyczy to lub może mieć związek z zagrożeniem wobec dzieci i młodzieży. Zawsze czynnie włączamy się w każdy projekt i kampanię informacyjną, która poprzez propagowanie stosownych zachowań, unikania bezsensownych, bezmyślnych naśladowań może przeciwdziałać arcygroźnym, krytycznym zdarzeniom i uratować choćby jedną osobę – dziecko – człowieka!
Prawie dokładnie rok temu popełniliśmy bloga, do napisania, którego zainspirowała nas publikacja jaka ukazała się pod koniec lipca 2024 roku, na platformie pod nazwą „AntyWeb” (traktująca o technologiach takich jak smartfony, komputery czy Internet) autorstwa Błażeja Wojciechowskiego [1], a dotyczyła ona wirtualnych wyzwań w Internecie, które prowadziły do tragedii nieletnich. Dziś chcemy wrócić do tego ważkiego tematu, przy okazji publikacji w internetowym wydaniu „wysokich.obcasów.pl” artykułu autorstwa Magdaleny Wojciechowskiej jaki ukazał się na początku lipca br., a który odnosi się do unikania przez dorosłych zagadnień związanych z nadmiernym udziałem dzieci w social-mediach i bagatelizowania ich jako „owoców dzisiejszych czasów”, bezrefleksyjnie pomijając, iż mogą być to i często właśnie są „owocami trującymi”. Już na wstępie publikacji, o której mowa wyżej autorka apeluje, iż czas skończyć z tzw. „internetowym tabu jakim są objęte często tzw. „pranki” [2] oraz mogące być powodem śmierci bezmyślne wyzwania w sieci i czas zacząć normalizowanie zachowań dorosłych zamiast trwać w tzw. „wygumkowywaniu i udawaniu, ulegając naiwnemu złudzeniu, że mojemu dziecku to się nie przytrafi" [3].
Permanentne zainteresowanie realizowane przez Biuro Detektywistyczne ALERT poprzez działania prowadzone na bazie tzw. „OSINT-u” (ang. Open Source Intelligence), „białego wywiadu” opartego o metodę pozyskiwania informacji poprzez odpowiednie narzędzia informatyczne ze źródeł m.in. takich, jak środki masowego przekazu, social-media, itp. oraz dokonywanie ich kwerendy w celu pozyskiwania informacji i wiedzy o najnowszych zagrożeniach cyberprzestępczością i przeciwdziałaniu nim, dają nam uzasadniony asumpt do tego aby z całą mocą ogłosić w tym zakresie (nomen omen) A L E R T !
To nie pierwszy już raz kiedy zajmujemy się zagrożeniami i przemocą stosowaną przy pomocy Internetu, pisaliśmy już o tzw. przestępstwie SEXTORTION-u polegającego na zmuszaniu kogoś do określonego zachowania, wykorzystując do szantażu kompromitujące materiały o charakterze seksualnym – vis: https://grupa-alert.pl/sextortion---perfidna-forma-seksualnego-szantazu.html czy też DEEPFAK-u - metodzie przerabiania wideo i zdjęć tak, aby znajdującą się na fotosie lub nagraniu osobę (przeważnie filmu porno lub innej kompromitującej treści) zastępować inną, z reguły twarzą zastraszanej ofiary – vis: https://grupa-alert.pl/deepfake-metoda-przerabiania-wideo-w-niecnych-celach.html.
Wirtualne wyzwania, które prowadzą do realnych tragedii.
Magdalena Wojciechowska wspomniany jw. artykuł rozpoczyna przywołując historię 12-letniego Sebastiana, który zmarł po udziale w wyzwaniu na Tik-Toku. Było to tragiczne w skutkach zdarzenie i dotyczyło popularnego "blackout challenge" - wyzwania polegającego na celowym podduszaniu się, aby wywołać chwilową utratę przytomności i nagraniu tego zdarzenia na wideo. Niestety, Sebastian przypłacił to życiem, a jego śmierć jest jednym z wielu przypadków, gdzie internetowe trendy doprowadziły do tragedii. Tym czasem jak pisze z kolei we wspomnianym jw. artykule Błażej Wojciechowski w Internecie pojawiły się inne, nowe zagrożenia. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że co do zasady tak zwane „Challenge internetowe” to zabawny content, który z zamysłu ma umilać czas i dostarczać rozrywki. Niestety, obok tych, które mają bawić pojawiły się również niebezpieczne zjawiska, które niosą za sobą poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa ludzi. Jednym z takich są internetowe wyzwania, które zdobywają popularność w sieci, często przyciągając uwagę głównie młodzieży. Do niektórych z nich należą właśnie niebezpieczne internetowe challenge, które budzą bardzo duże obawy i zastrzeżenia, ponieważ wywołują tragiczne skutki, w tym nawet śmierć uczestników. Nie będziemy w tym miejscu silić się na własną interpretację i opis tych zagrożeń i przytoczymy niektóre z przypadków przedstawionych w artykule Błażeja Wojciechowskiego, który precyzyjnie wylistował tragiczne w skutkach internetowe challenge:
„ Blue Whale Challenge
W 2016 roku niezwykle popularne stało się wyzwanie o nazwie Blue Whale Challenge. Challenge polegał na śledzeniu konta w mediach społecznościowych, które przydzielało graczom zadania codziennie przez 50 dni. Wszystkie wyzwania polegały na samookaleczaniu się, a finalnie miały doprowadzić do samobójstwa. Popularne wyzwanie doprowadziło do śmierci młodych ludzi, a niektóre przypadki nastolatków biorących udział w Blue Whale Challenge kończyły się nawet skokiem z 10. piętra.
Momo
Tajemnicza postać wyglądająca jak z horroru. Dziwny kształt twarzy, wielkie, szeroko otwarte oczy i długie, rozpuszczone włosy. Challenge polegał na tym, że uczestnicy gry mieli wysyłać wiadomości na WhatsApp na wyznaczony numer, który miał należeć właśnie do Momo i w odpowiedzi otrzymywali wyzwania. Dotyczyły one przerażających rzeczy, od oglądania horrorów, przez budzenie się w dziwnych godzinach w nocy, aż po samookaleczenie się. Ostatnim zadaniem miało być popełnienie samobójstwa. W Indiach w sierpniu 2018 roku znaleziono 18-letniego chłopca, który powiesił się w szopie w pobliżu jego domu, a ściany szopy pokryte były graffiti związanym z Momo. Ponadto zgłoszono również, że we wrześniu 2018 roku w Kolumbii 16-letni chłopiec i 12-letnia dziewczynka popełnili samobójstwo, a śledczy odkryli na ich telefonach aktywność powiązaną z grą.
Slender Man
Slender Man, podobnie jak Momo, to creepypasta (fikcyjna i straszna historia, przybierająca zwykle formę miejskiej legendy rozpowszechniana za pomocą Internetu, która ma na celu przestraszyć czytelnika. Bardzo często twórcy takich historii twierdzą, iż osobiście doświadczyli opisywanych przeżyć), która szczególnie działała na dzieci. Wielki, wysoki mężczyzna w garniturze bez twarzy i z długimi rękoma, miał chować się w lesie i stwarzać ogromne niebezpieczeństwo. W 2014 roku doszło do sytuacji, w której dwie 12-letnie dziewczyny zwabiły swoją przyjaciółkę do lasu w stanie Wisconsin i dźgnęły ją 19 razy. Ofiara, również 12-letnia, była w stanie doczołgać się do pobocza, gdzie udzielono jej pomocy. Po dokonaniu przestępstwa, dwie dziewczynki wyruszyły pieszo, aby znaleźć Slender Mana w lesie oddalonym o 500 kilometrów. Psychologowie stwierdzili, że jedna z dziewczyn, która próbowała zamordować koleżankę, miała „zmniejszoną zdolność określania, co jest prawdziwe, a co nie”. Młoda dziewczyna była przekonana, że gdyby nie dokonała dźgnięcia, to Slender Man skrzywdziłby ją i całą jej rodzinę”,
oraz wiele innych niebezpiecznych w skutkach chelleng-y, które opisano w wyżej wspomnianej publikacji, o nazwach:
Kiki Challenge (wysiadanie w trakcie jazdy z samochodu); The Bird Box Challenge (zasłanianie oczu podczas kierowania pojazdem) czy The Pass-out Challenge (wstrzymanie oddechu na tak długo, żeby stracić przytomność – czyli takie jak te wspomniane wyżej w artykule Magdaleny Wojciechowskiej, w wyniku którego stracił życie Sebastian), itp.
Grupa Detektywistyczna ALERT podpowiada jak radzić sobie z niebezpiecznymi internetowymi challeng-ami.
Jak czytamy w social-mediach cały Świat pokochał challenge, bo to wyzwania, czyli jak sama nazwa wskazuje z założenia trudne zadania, w których uczestnicząc można wykazać się odwagą, wiedzą, czy kreatywnością. To szansa na udział w ciekawym, nagłośnionym przedsięwzięciu, które może być doskonałym sposobem na zyskanie popularności, a nawet okazją na osiąganie z tego tytułu profitów. Internet challenge stał się fenomenem na skalę globalną, gdzie ludzi łączy dobra zabawa, chęć przeżycia czegoś wyjątkowego wspólnie z innymi i emocje z tym związane.
Niestety sporo z tych wyzwań przybiera dziwaczną formę wymagającą od uczestników zdarzeń ogromnego poświęcenia, narażając na niebezpieczeństwo ich zdrowie, a nawet życie jak chociażby te opisane w blogu Błażeja Wojciechowskiego i przywołane powyżej. Podejmujący wyzwanie człowiek bardzo mocno potrafi zaangażować się w jego wykonanie, często zupełnie nie zdając sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Zwłaszcza niedoświadczona młodzież często wpada w pułapkę chęci zaimponowania kolegom, co niestety przeważnie kończy się tragicznie. Jak temu zaradzić i przeciwdziałać? Oprócz form zabezpieczeń sprowadzających się do fizycznego uniemożliwiania korzystania ludziom młodym, dzieciom z tych bardzo niebezpiecznych „zabaw”, które równie łatwo ominąć co trudno zastosować w życiu, wydaje się, iż pozostaje tylko jedno. Profilaktyka nagłaśniania tych zagrożeń, która powinna docierać nie tylko do ich potencjalnych użytkowników, ale przede wszystkim: rodziców, placówek wychowawczych i oświatowych oraz państwowych i społecznych organizacji zajmujących się statutowo ochroną dzieci i młodzieży.
Mówić to za mało, by osiągnąć cel, rozmawiać tak, aby doprowadzić do porozumienia z młodym interlokutorem to sztuka wymagająca wielkiej empatii i cierpliwości. Jeśli chcemy uzyskać stan, w którym będzie mogło dojść do porozumienia, to należy stworzyć ku temu pewne specyficzne warunki. Najpierw w sobie, potem na zewnątrz. Jeśli potrzebujesz zrozumienia, to okaż zrozumienie. Jeśli nie chcesz być oceniany, to nie oceniaj. Jeśli chcesz być słyszany, to usłysz. Bo zrozumienie bazuje na akceptacji wszystkiego, co niesie ze sobą relacja. Bez względu, czy to jest osoba dorosła, czy dziecko. Jeśli chcesz dogadać się ze swoim dzieckiem, zrozum je bez osądzania.
„Jeśli my, dorośli, spędzamy mnóstwo czasu na portalach społecznościowych, to oczywiste jest, że dzieci będą nas naśladować. Możemy mówić o zagrożeniach w sieci, ale to sprzeczność, jeśli sami godzinami oglądamy głupie filmiki. Dzieci uczą się przez modelowanie – wyłapują sygnały, obserwują nas, kopiują”. Trzeba tłumaczyć, jak działają media społecznościowe. Tik-Tok, Instagram – one żywią się naszymi emocjami. Kontrowersja, szok, ryzyko – to właśnie podbija algorytmy. To nie dzieje się przypadkiem. Treści są konstruowane tak, byśmy chcieli oglądać więcej i więcej aż w końcu się uzależniamy. Dlatego trzeba z dzieckiem o tym rozmawiać, uczyć je uważności na różne rzeczy oraz tłumaczyć mechanizmy, które za tym stoją. Jeśli zbudujemy z dzieckiem bliską relację, wtedy bardzo prawdopodobne jest, że przyjdzie do nas i się podzieli swoimi lękami, myślami, refleksami, opowie o swoich emocjach. Łatwiej mu będzie wypowiedzieć zdania typu: „Mamo, tato, wyskoczył mi jakiś dziwny filmik". Pamiętajmy, że warto z nimi rozmawiać o konsekwencjach. Naprawdę rozmawiać. Mówić wprost, że niektóre z tych „wyzwań" mogą skończyć się tragicznie. Że dzieci naprawdę umierają przez to, co zobaczą i zrobią pod wpływem Internetu i znajdujących się tam przemocowych, niebezpiecznych i toksycznych treści” [4].
Jeśli stworzysz pole do właściwej komunikacji, to Twoje dziecko zareaguje na Twoje sugestie szybciej niż myślisz, bo w środku będzie czuło, że to, co mówisz jest ważne.
Na co w zachowaniach dziecka zwracać uwagę, co powinno zaniepokoić rodzica? – rekomenduje Biuro Detektywistyczne ALERT.
Zacznijmy od tego, że na pewno warto, aby rodzic sam opowiedział dziecku, co niepokojącego zobaczył w sieci? To może być temat do rozmowy i okazja, aby pokazać, że Internet to też miejsce, gdzie zdarzają się groźne sytuacje. I że zawsze można i warto o nich mówić. A kiedy zidentyfikujemy, że dziecko dziwnie, nietypowo dla siebie reaguje, czyli następuje jakaś zmiana w jego zachowaniu, to ewidentnie jest jakiś ALERT! i sygnał ostrzegawczy. Kiedy dziecko się izoluje, zamyka się w sobie, nie chce rozmawiać o tym, co mu doskwiera, co czuje, nie spotyka się z przyjaciółmi lub można u niego zauważyć spadek nastroju lub energii to niewątpliwy znak, że nie dzieje się z nim dobrze i trzeba szybko zareagować adekwatnym i mądrym wsparciem. Jak mówi psychologia rozwojowa, nagła lub utrzymująca się zmiana w zachowaniu dziecka to nie jest żaden jego kaprys, to jest ważny komunikat. Jeśli nie usłyszymy go na samym początku, może później eskalować i doprowadzić do tragicznych skutków.
… pamiętajmy, że brak reakcji i nasze milczenie może mieć negatywne konsekwencje …
_________________________________________________________________________________
[1] Przy pisaniu niniejszego bloga korzystano z fragmentów artykułu pt. „Internetowe zabawy, które zaszły za daleko. Przez te challenge ginęli ludzie” autorstwa Błażeja Wojciechowskiego jaki ukazał się dnia 22.07.2023 r. na platformie internetowej „AntyWeb”.
[2] "Prank" to po angielsku żart, psikus, dowcip, najczęściej polegający na zrobieniu komuś niezręcznej sytuacji, zaskoczeniu go lub ośmieszeniu, i często nagrywaniu tego dla Internetu. Słowo "prank" jest powszechnie używane w języku polskim, zwłaszcza w slangu młodzieżowym.
[3-4] Przy pisaniu niniejszego bloga korzystano z fragmentów artykułu pt. „Edukatorka: Mówmy wprost, że dzieci naprawdę umierają przez niebezpieczne treści w Internecie” autorstwa Magdaleny Wojciechowskiej jaki ukazał sie w internetowym wydaniu „wysokich.obcasów.pl” w dniu 07.07.2025 r.
Wojciech Szczurek
Detektyw Koordynator Operacyjny Grupy ALERT




























